środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 1.



-Masz coś?
-Rogaliki. A ty?
-Nic. Marcin mówił, że coś przyniesie.
Co z tego? Nie obchodziło ją czy coś przyniesie, czy też nie. Rozmowa z Kaśką nigdy się nie kleiła, ale była to jedyna osoba, która tak naprawdę nic nie wiedziała o jej problemach. Jej rozmowa zawsze pozwalała zapomnieć o rzeczywistości.
-W końcu święta. Myślałam, że już nigdy się ta głupia szkoła nie skończy. Na szczęście nie mam żadnych zagrożeń.
Nie zdziwiła się. Kaśka była prymuską. Z każdego przedmiotu bez problemu dostawała piątkę, ewentualnie czwórkę. Nie to co reszta klasy.
                                                                                
     
-Cisza! Cisza! No w końcu. Chciałabym życzyć wam Wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku.
Rozległ się cichy pomruk na sali. Przemowa jak co roku. Przemowa. Trudno to było nazwać przemową. Nauczycielka rozdała opłatki i wszyscy zaczęli składać życzenia. Tylko Aleks siedziała. Po paru minutach podeszło do niej parę dziewczyn, Kaśka, i opłatka już nie było. Przynajmniej nie będzie musiała się dzielić z resztą klasy. Później jakieś małe, niewypalone jasełka i do domu. Zwykle jeździła autobusem, ale dzisiaj nie miała na to ochoty. Co z tego, że do domu miała prawie 5 kilometrów. Było jej to obojętne. Chciała odpocząć. Od tego szkolnego zgiełku. Od wszystkiego. W domu i tak nikogo nie obchodziło, o której wracała. Nagle zadzwonił telefon.
-Siema stara. Wpadasz jutro do mnie?
-No nie wiem. Kto będzie?
-Tylko my. Wiesz święta i w ogóle. Nikomu się nie chce.
-Nie wiem.
-Zastanów się jeszcze. Jakby co możesz wbijać kiedy chcesz.
Nie chciało jej się iść. Zawsze się wykręcała. Teraz też może. Nie ma ochoty pakować się w kolejne kłopoty. Co za dużo to nie zdrowo, jak się mówi.
                                                                                     
O 23:00 dostała sms’a
‘Musimy się spotkać! Natychmiast!’
Od Dominiki. Dawno się nie widziały. Chodziła przecież do innej szkoły. Ale Aleksandra doskonale wiedziała gdzie mieszka. Mama już spała. Ubrała się i wyszła przez okno.
Na dworze było chłodno. Autobusy już nie kursowały, z powodu późnej pory. Ulica była słabo oświetlona i każdy dźwięk wydawał się tajemniczy. Na szczęście nie musiała długo iść, bo po paru minutach wybiegła jej naprzeciw Dominika.
-Cześć Misiek! Mam świetną wiadomość!
-Mów, bo już nie mogę się doczekać.
-Wygrałam bilety na mecz Borussi Dortmund!
-Żartujesz?! Kiedy?
-Za tydzień. Mam akurat dwa, a wiem, że bardzo chcesz jechać.
-No jasne! Kiedy wyjeżdżamy?
-Jutro. Zwiedzimy Dortmund przy okazji. Spotkajmy się o 17.
-Nie ma sprawy. Już nie mogę się doczekać!
                                                                                
     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz